Emigranci według Italiano
tekst publikowany na lamach Naszego Swiata (Roma) plus przedruki.
Autor - Beata Zaremba-Zarski
Otwarci na świat Włosi chcą zobaczyć Kraków, ci zamknięci myślą, że Polska to ciemnogród nadal poza Unią Europejską.
Bez okna na światCyfry brzmią bezbarwnie, ale dobitnie - we Włoszech mieszka ok. 5 milionów legalnych emigrantów - podało il Messaggero (z 27 października 2010) powołując się na raport włoskiego Caritasu. Oznacza to, że jedna osoba na czternaście napotkanych na włoskiej ulicy, jest emigrantem.
Dotatkowo nielegalnie we Włoszech przebywa około 500 - 700 tysięcy emigrantów. W ciągu ostatnich 20 lat liczba cudzoziemców powiększyła się 20 razy. Jednocześnie - według raportu, wzrosła także niechęć Włochów do obcokrajowców zamieszkujących ich kraj. Dzieje się tak mimo tego, że emigranci wypracowują rocznie ok. 11 miliardów euro Pil (odpowiednik PKB).
Liczby, którymi mierzy się poziom niechęci nie zawsze przemawiają do wyobraźni. Zatem kilka historii: dzielnica jedna z najbardziej ekskluzywnych w Rzymie, dzielnica urzędników rządowych i mafiosów.
Tam swoje gniazdko wije bogaty, młody neapolitańczyk, jego rodzina, bardzo bogata, macza palce w mafijnych sprawach - ma układy tu i tam.
Młody Napoletano szykuje dla siebie mieszkanie w Rzymie. Na sam remont wydał 75 tysięcy euro - mają w tym mieszkaniu być przeróżne bajery, jeden z nich - ogromna podświetlana wanna w salonie, tak by w niej mógł organizować orgie, niczym starożytni władcy. - Kobiety! pragnie się nimi otaczać wyłącznie dla własnej przyjemności - wyznał Polakowi, który w Rzymie ma firmę remontową i dla Włocha pracuje.
Młody Napoletano szykuje dla siebie mieszkanie w Rzymie. Na sam remont wydał 75 tysięcy euro - mają w tym mieszkaniu być przeróżne bajery, jeden z nich - ogromna podświetlana wanna w salonie, tak by w niej mógł organizować orgie, niczym starożytni władcy. - Kobiety! pragnie się nimi otaczać wyłącznie dla własnej przyjemności - wyznał Polakowi, który w Rzymie ma firmę remontową i dla Włocha pracuje.
W domu będzie też służąca. Filipinka. Właściciel mieszkania z niezliczonych metrów powierzchni wydzielił jej pokoik bez okna, w którym mieści się łóżko i dwie maleńkie filipińskie stopy. Dla niego brak okna, to nie problem. Ale Polacy projektujący nowy układ ścian pracowali nad nim mówiąc - możemy zrobić jej okno, to żaden problem. Neapolitańczyk śmiał się - a po co jej okno? Polacy nalegali dalej - a może powiesimy jej tu telewizor na ścianie. - A po co jej telewizor? - odpowiadał klient. - No wie Pan, żeby nie używała tego wielkiego telewizora w salonie (wysuwanego ze ściany przy naciśnięciu pilota). - Jeszcze tego by brakowało - oburzał się. Ale stanęło na tym, że Filipinka będzie mieć okno i własny telewizor.
Polska firma projektowa pracowała już dla jego ojca.
- Zostaliśmy przez niego wykorzystani, choć był zadowolony z naszej pracy nie zapłacił nam całej kwoty, w ramach prezentu dostaliśmy plastikową linijkę - mówi właściciel firmy. Mam ją do dziś, przypomina mi o niskim poziomie tych ludzi, którzy myślą, że Polak zadowoli się byle jakim gadżetem.
Polska firma projektowa pracowała już dla jego ojca.
- Zostaliśmy przez niego wykorzystani, choć był zadowolony z naszej pracy nie zapłacił nam całej kwoty, w ramach prezentu dostaliśmy plastikową linijkę - mówi właściciel firmy. Mam ją do dziś, przypomina mi o niskim poziomie tych ludzi, którzy myślą, że Polak zadowoli się byle jakim gadżetem.
Na wielbłądzie po Wrocławiu
Inna historia - Kalabria. Tam Bożena Wołcz (z Wrocławia) mieszka od ośmiu lat w małej miejscowości Scalea, gdzie rodzimi Włosi niewiele wiedzą o świecie, a już o Polsce chyba szczególnie mało. Raz zapytał ją miejscowy nauczyciel czy Polska to ta wyspa blisko Wielkiej Brytanii? Prawie padła trupem.
Inna historia - Kalabria. Tam Bożena Wołcz (z Wrocławia) mieszka od ośmiu lat w małej miejscowości Scalea, gdzie rodzimi Włosi niewiele wiedzą o świecie, a już o Polsce chyba szczególnie mało. Raz zapytał ją miejscowy nauczyciel czy Polska to ta wyspa blisko Wielkiej Brytanii? Prawie padła trupem.
Innym razem dociekano, jak docierała w Polsce do pracy. Zażartowała, że na wielbłądzie. Prawie uwierzyli. Przestała więc żartować.
Zaczęła mówić o Polsce dużo i serio, by Włochów uświadomić, a zaprzyjaźnionych Włochów zabiera do Polski - do Krakowa i Auschwitz. W swojej pracy zaczęła uchodzić za kogoś więcej, niż sprzedawcę wyrobów mięsnych w miejscowym sklepiku, a to z powodu znajomości języków - dostrzeżonej i docenionej przez Włochów.
- Nic takiego nie prezentowałam - mówi. - Jak każdy Polak po szkole znałam trochę rosyjski, dogadam się z Ukraińcami, Anglikami. Nic niezwykłego. Ale jak ktoś czegoś nie rozumiał, wołano mnie. - I tak jest do dziś, bo tutejsi Włosi nie uczą się. Jak ktoś ma ambicje kształcić się, to wyjeżdża i już raczej nie wraca. A na ogół wychodzi się z założenia, że wystarczy skończyć pięć klas i basta!
Zaczęła mówić o Polsce dużo i serio, by Włochów uświadomić, a zaprzyjaźnionych Włochów zabiera do Polski - do Krakowa i Auschwitz. W swojej pracy zaczęła uchodzić za kogoś więcej, niż sprzedawcę wyrobów mięsnych w miejscowym sklepiku, a to z powodu znajomości języków - dostrzeżonej i docenionej przez Włochów.
- Nic takiego nie prezentowałam - mówi. - Jak każdy Polak po szkole znałam trochę rosyjski, dogadam się z Ukraińcami, Anglikami. Nic niezwykłego. Ale jak ktoś czegoś nie rozumiał, wołano mnie. - I tak jest do dziś, bo tutejsi Włosi nie uczą się. Jak ktoś ma ambicje kształcić się, to wyjeżdża i już raczej nie wraca. A na ogół wychodzi się z założenia, że wystarczy skończyć pięć klas i basta!
W Scalei nawet urzędnicy zdają się nie zauważać, że Polska wstąpiła do Unii Europejskiej, że Polak ma takie same prawa jak Italiano. Wbrew temu, co twierdzą urzędnicy. Pamiętam, jak urzędniczka poradziła mi bym wyszła za Włocha, a będę mogła legalnie pracować i żyć we Włoszech. Pokazywałam jej przepisy, odpowiedź była zawsze taka sama - niech pani wyjdzie za mąż za Włocha.
Dochodziłam swoich praw w urzędzie wyższej instancji w większym miejście. Tam potwierdzano moje racje, polecano bym powołała się na opinię uzyskaną w tym ważniejszym urzędzie, jednak w Scalei nikt sobie z tego nic robił. Urzędniczka uparcie sięgała po księgę z przestarzałymi przepisami.
Bożena Wołcz dziś działa na rzecz obcokrajowców. W Scalei obcokrajowców nie brakuje. A tych, którzy chcieliby się zrzeszyć jest trzystu, czterystu. A więc jest dla kogo działać. Bożena Wołcz mówi - chcemy trafić nie tylko do Polaków, ale i Czechów, Rosjan, Pakistańczyków, Rumunów, Niemców, a nawet Anglików.
Bożena Wołcz dziś działa na rzecz obcokrajowców. W Scalei obcokrajowców nie brakuje. A tych, którzy chcieliby się zrzeszyć jest trzystu, czterystu. A więc jest dla kogo działać. Bożena Wołcz mówi - chcemy trafić nie tylko do Polaków, ale i Czechów, Rosjan, Pakistańczyków, Rumunów, Niemców, a nawet Anglików.
Choć ci ostatni nie przejmują się aż tak bardzo urzędniczym analfabetyzmem, bo przyjechali na Kalabrię głównie cieszyć się życiem, niekoniecznie pracować.
To ludzie bogaci, którzy żyją we Włoszech z angielskiej emerytury. Na rzecz emigrantów działają także Włosi, którzy widzą potrzebę reform. Uświadamiamy np. kobietom, które pracują we włoskich domach jako sprzątaczki, opiekunki, że mogą domagać się legalnego kontraktu, bo dzięki temu są ubezpieczone, a nawet w razie śmierci osoby podopiecznej otrzymują zasiłek, ale muszą być ubezpieczone.
Bożena Wołcz pomaga też w inny sposób - szuka pracy dla Polaków. - Czasem obraca się to przeciwko mnie, bo osoba niezorientowana w realiach życia na Kalabrii, myśli, że zarobi kokosy.
Bożena Wołcz pomaga też w inny sposób - szuka pracy dla Polaków. - Czasem obraca się to przeciwko mnie, bo osoba niezorientowana w realiach życia na Kalabrii, myśli, że zarobi kokosy.
Kondolencje dla Polaków
Mądrych Włochów w Italii nie brakuje. Chrześcijańskie Stowarzyszenie Sant Egidio działające przy Via Dandolo w Rzymie skupia ludzi działających na rzecz obcokrajowców we Włoszech. Oferuje pomoc wszechstronną - lekcje języka, posiłki, kursy zawodowe, pomoc duchową, psychologiczną. Każdy, kto zawita na Via Dandolo doświadczy miłego przyjęcia. Profesor Valter, nauczyciel języka włoskiego równo traktuje wszystkich uczniów. Kiedy w ubiegłym roku w Rzymie włoscy nacjonaliści pobili emigrantów z Bangladeszu, było mu wstyd - powtarzał swoim uczniom:
- Tutaj w tej szkole wszyscy traktowani są jak przyjaciele, jest mi przykro z powodu tego wydarzenia.
Mądrych Włochów w Italii nie brakuje. Chrześcijańskie Stowarzyszenie Sant Egidio działające przy Via Dandolo w Rzymie skupia ludzi działających na rzecz obcokrajowców we Włoszech. Oferuje pomoc wszechstronną - lekcje języka, posiłki, kursy zawodowe, pomoc duchową, psychologiczną. Każdy, kto zawita na Via Dandolo doświadczy miłego przyjęcia. Profesor Valter, nauczyciel języka włoskiego równo traktuje wszystkich uczniów. Kiedy w ubiegłym roku w Rzymie włoscy nacjonaliści pobili emigrantów z Bangladeszu, było mu wstyd - powtarzał swoim uczniom:
- Tutaj w tej szkole wszyscy traktowani są jak przyjaciele, jest mi przykro z powodu tego wydarzenia.
Po smoleńskiej katastrofie profesor Valter złożył kondolencje na ręce wszystkich Polaków. Zrobili to także inni, bardziej światli Włosi, którzy wiedzą coś o Polsce.
W samym Rzymie aktywnie działają ludzie, którzy pragną obalać bariery narodowościowe, organizują demonstracje, wieszają plakaty. Pojawiają się opiniotwórcze publikacje - tytuł ostatniej książki biskupa od spraw emigrantów Agostino Marchetto: Chiesa e migranti, la mia batalia per una sola famiglia umana. To w niej biskup napisał, że Włochy są w ogonie Europy, jeśli chodzi o prawne rozwiązania dotyczące trudnej sytuacji emigrantów.
Na 20 i 21 marca przypadają Międzynarodowe Dni przeciw rasizmowi. We Włoszech są to dni, kiedy organizowane są manifestacje, podkreślające pozytywną rolę emigrantów oraz konieczność podjęcia walki z rasizmem, wyzyskiem i mafią. Przykłady mądrych działań można by mnożyć.
Na 20 i 21 marca przypadają Międzynarodowe Dni przeciw rasizmowi. We Włoszech są to dni, kiedy organizowane są manifestacje, podkreślające pozytywną rolę emigrantów oraz konieczność podjęcia walki z rasizmem, wyzyskiem i mafią. Przykłady mądrych działań można by mnożyć.
Kto produkuje Chianti?
Z wyzyskiem walczą od czasu do czasu sami zainteresowani. Przykład takiej walki - gwałtowne zamieszki w miasteczku Rosarno, w Kalabrii na południu Włoch, gdzie afrykańscy imigranci zbuntowali się przeciwko warunkom pracy i życia w gospodarstwach rolnych oraz ich traktowaniu po tym, jak dwóch z nich zostało zranionych z broni palnej przez nieznanych sprawców. W reakcji na tę prowokację cudzoziemscy robotnicy wyszli na ulice i zdewastowali samochody i sklepy. Emocje rozpala także ciągle nie rozwiązany we Włoszech problem romski - Ponticelli, dzielnica romska na obrzeżach Neapolu pamięta samosądy, podpalenia i hasła - precz z wozami! W Rzymie jest spokojniej, choć osiedle Cyganów straszy wyglądem.
Z wyzyskiem walczą od czasu do czasu sami zainteresowani. Przykład takiej walki - gwałtowne zamieszki w miasteczku Rosarno, w Kalabrii na południu Włoch, gdzie afrykańscy imigranci zbuntowali się przeciwko warunkom pracy i życia w gospodarstwach rolnych oraz ich traktowaniu po tym, jak dwóch z nich zostało zranionych z broni palnej przez nieznanych sprawców. W reakcji na tę prowokację cudzoziemscy robotnicy wyszli na ulice i zdewastowali samochody i sklepy. Emocje rozpala także ciągle nie rozwiązany we Włoszech problem romski - Ponticelli, dzielnica romska na obrzeżach Neapolu pamięta samosądy, podpalenia i hasła - precz z wozami! W Rzymie jest spokojniej, choć osiedle Cyganów straszy wyglądem.
Wyzyskowi podlegają zwłaszcza uciekinierzy z krajów Trzeciego Swiata, z krajów okupowanych, uciskanych, osoby bez prawa pobytu we Włoszech, którzy są w Italii współczesnymi niewolnikami. Pracują w najcięższych sektorach - głównie w rolnictwie (ekstremalny przykład wyzysku - obozy pracy na Południu Włoch).
Co ciekawe, emigranci pracują także przy produkcji najlepszych włoskich win - Chianti i Brunello di Montalcino oraz przy produkcji słynnych serów i parmeńskiej szynki. Raport Caritas podkreśla, że przybysze z innych krajów nie chcą być traktowani jak ludzie drugiej kategorii, dlatego z czasem zakładają własne interesy. Dzieje się tak mimo kryzysu, o którym tak chętnie rozprawiają Włosi, znajdując w nim usprawiedliwienie np. dla niskich pensji wypłacanych emigrantom.
W Rzymie - dobra pensja baby siter: 600-700 euro miesięcznie, po 8-10 godzin pracy dziennie, dniówka na budowie: 20-50 euro, godzina sprzątania - 8 euro. Na południu Włoch stawki są o połowę niższe, ale też życie jest tańsze.
Praca - kwestia wyboru?
Można by sądzić, że Polacy cieszą się uznaniem we Włoszech dzięki papieżowi Janowi Pawłowi II. Jego wizerunek - obok ojca Pio - spotkać można przecież w co drugiej pizzerii. Włosi, owszem, cenią papieża - Polaka, jednak rodacy Jana Pawła II nie mają większych szans na wybicie się - mężczyźni od lat pracują w sektorze budowlanym, kobiety najczęściej sprzątają włoskie domy, nawet wtedy, gdy biegle posługują się językiem włoskim i angielskim. - Inna sprawa, że czasem jest to kwestia pójścia na łatwiznę - mówi Ewa Hadzik, która pracuje w bardzo dobrym hotelu w Rzymie. Ewa nawet gdy przez pół roku nie miała pracy, to nie poszła sprzątać i ciężki czas przetrwała dzięki tłumaczeniom i dodatkowej pomocy rodziców z Polski.
Można by sądzić, że Polacy cieszą się uznaniem we Włoszech dzięki papieżowi Janowi Pawłowi II. Jego wizerunek - obok ojca Pio - spotkać można przecież w co drugiej pizzerii. Włosi, owszem, cenią papieża - Polaka, jednak rodacy Jana Pawła II nie mają większych szans na wybicie się - mężczyźni od lat pracują w sektorze budowlanym, kobiety najczęściej sprzątają włoskie domy, nawet wtedy, gdy biegle posługują się językiem włoskim i angielskim. - Inna sprawa, że czasem jest to kwestia pójścia na łatwiznę - mówi Ewa Hadzik, która pracuje w bardzo dobrym hotelu w Rzymie. Ewa nawet gdy przez pół roku nie miała pracy, to nie poszła sprzątać i ciężki czas przetrwała dzięki tłumaczeniom i dodatkowej pomocy rodziców z Polski.
Według raportu Caritas średni zarobek emigranta wynosi 1000 euro, co niewiele znaczy w tak drogim mieście, jakim jest Rzym, gdzie za wynajęcie mieszkania o powierzchni ok. 60 metrów kwadratowych trzeba zapłacić 800 - 1000 euro. Polacy, podobnie jak inni, często mieszkają więc w wynajętych pokojach za ok. 400 euro. I to jest komfort, bywa bowiem gorzej, kiedy kilka rodzin gnieździ się w jednym mieszkaniu.
Emigranci są potrzebni Włochom, jako tania siła robocza pracująca na emerytury Włochów - w 2009 roku urodziło się w Italii ponad 77 tys. dzieci emigrantów. Z drugiej strony Italia jest potrzebna emigrantom, którzy często nie widzą przyszłości we własnych krajach. Pocieszające jest to, że Włosi i cudzoziemcy znajdują porozumienie na poziomie ludzkich, prywatnych kontaktów. Włosi coraz częściej, właśnie wśród obcokrajowców znajdują swoich życiowych partnerów, codziennie zawieranych jest 70 mieszanych małżeństw. I liczba ta będzie rosnąć, bo przeciętny Włoch zaczyna otwierać się na innych.
Jakie było pana pierwsze spotkanie z Janem Pawłem II?